Uznaję, że życie jest różne. Czasem podnosimy skrzydła wysoko. Czasem jest kolorowo, pięknie, radośnie. A czasami trudno. Przychodzi smutek. Upadamy. Brakuje siły czy motywacji. I to wszystko to jest całość. Pełnia naszego doświadczenia.
„Wszystkie Twoje części są mile widziane.”
To zdanie często wypowiadam na treningach, które prowadzę.
I to nie jest slogan. Nie chodzi o puste „wszystko spoko” czy „bądź jaki jesteś”.
Za tymi słowami stoi moje głębokie patrzenie nie tylko na to, co widać na zewnątrz, ale pod powierzchnię. Pod ochronną skorupę, którą wielu z nas musiało zbudować, by przetrwać.
Pod mechanizmy, które miały nas uchronić przed zranieniem. A pod tą skorupą jest coś bardzo ważnego. To, co kiedyś pragnęło być zauważone. Zaopiekowane. Objęte. Pokochane.

I właśnie to uważam za istotę uzdrawiania rozwijanie zdolności do patrzenia głębiej.
Do zauważania, że to, co nas chroniło, nie zawsze już musi nami kierować.
Że mechanizmy, które pomogły nam dorosnąć, czasem przestają nam służyć.
A gdy zaczynamy je dostrzegać, pojawia się w nas często inny odruch – żeby natychmiast coś w sobie zmienić, poprawić, ulepszyć.
Sama długo tego doświadczałam: poczucia, że we mnie jest coś złego, niewłaściwego, wymagającego naprawy.
Myślę, że większość z nas zna ten mechanizm.
A jednak to, czego najbardziej potrzebujemy, to nie kolejne poprawki.
Potrzebujemy skierować się do tej części w nas, która potrafi patrzeć bez oceny.
Do tej dorosłej części, która może spojrzeć z czułością i obecnością.
Takiej, która widzi. Która nie ocenia. Która po prostu jest – jak łagodny, bezpieczny dorosły.
Wczoraj, podczas pięknej sesji mentoringowej, którą prowadziłam „Ala” powiedziała coś, co mocno ze mną zostało:
„Ach, rozumiem teraz… To nie chodzi o to, żeby znowu zagłuszyć niepokój. Dać mu loda, przykryć kocem miliona słów ‘kocham cię, kocham cię, kocham cię’… Chodzi o to, żeby się zatrzymać. Zapytać: czego ona- ta część we mnie naprawdę potrzebuje? Żeby ją usłyszeć, zobaczyć i być przy niej. To bardzo uwalniające”
Czasem ta część nie może iść.
Czasem nie ma siły zrobić kroku.
Czasem ma opór.
I właśnie wtedy najważniejsze jest, żeby ją zobaczyć.
Nie popychać. Nie pośpieszać. Nie poprawiać. Być przy niej.
To było piękne spotkanie.
I przypomnienie, że pod spodem wszyscy coś nosimy.
Że każdy z nas czasem potrzebuje tylko jednej rzeczy:
żeby ktoś zatrzymał się przy nim z obecnością.
I, co najważniejsze, żebyśmy my sami potrafili zatrzymać się przy sobie.
Wszystkiego dobrego nam.